Otwieram oczy, jednak już po chwili je zamykam ze względu na rażące światło, które dochodzi za każdym razem do mojego wzroku. Jęczę i zaczynam walczyć z tym czymś, a kiedy mój wzrok przyzwyczaja się do światła, wszyscy piszczą.
- Obudziła się! - zaczynam błądzić wzrokiem po nieznajomych twarzach. Nie wiem kim oni są... Po chwili do pomieszczenia wchodzi zapłakany brunet z lokowanymi włosami.
- Cassie... - szepcze brunet i szybko do mnie podbiega, a ja jestem zdziwiona, no i przestraszona. Cholera, nie znam ich, a on... On, ja...
- Kim jesteście? - pytam osłabionym głosem, a kobieta która przed chwilą krzyczała, zrobiła się nagle blada. - Kim jesteście? Gdzie ja jestem? - powtarzam, jednak tym razem głośniej. - Do jasnej cholery, gdzie ja jestem?!
- W szpitalu, kochanie... - próbuje mnie uspokoić tamta kobieta, jednak ją odpycham, a do moich oczu napływają łzy, kiedy czuję ból w czaszce.
- Co się stało! - piszczę, a brunet pada na kolana i głośno słychać jak szlocha.
- Miałaś wypadek... Jechałaś z Zaynem... - kobieta tłumaczy. - Harry, zawołaj lekarza!
Chłopak szybko wybiega.
- Kto to jest Zayn? - pytam zdziwiona, a kobieta wzdycha, a właściwie parska.
- Zdradzałaś z nim Harry'ego - mówi to cicho, prawdopodobnie dlatego, żeby nie usłyszał tego tamten chłopak.
- Cholera, ale ja niczego nie pamiętam... Jak przez mgłę - syczę. - Nie znam żadnego Zayna, ani Harry'ego, ale... Z Zaynem miałam wypadek, tak? - kiwa głową twierdząco. - Co z nim?
- Kochanie... Zayn... Zayn, z nim jest naprawdę ciężko - pomimo tego, że nie znam tego chłopaka, czuję ucisk na sercu. Jednak przeszkadza mi w tym lekarz, który wchodzi do pomieszczenia.
- Straciła pani pamięć...
- Tak, wiem, wiem, wszystko jak przez mgłę mam, ale dlaczego co się stało?!
- Wie pani jak się pani nazywa? - pyta mnie, a ja marszczę czoło.
- Chyba Cassie... Cassie White... Ja... Tylko pamiętam o sobie informacje, i tylko tyle...
- Cassie, to jest twoja mama - wskazuje na kobietę, a ja kiwam głową. - Ile masz lat?
- Em, 15? Nie, 14? Nie pamiętam... Chyba.
- Cassie, masz 19 lat - otwieram usta szeroko ze zdziwienia. W sumie... Zdradzałam tego, jak mu tam? Harry'ego?
- Panie doktorze, jak jest z Zaynim? - pytam, a "mama" rzuca mi smutne spojrzenie. - To znaczy z Zaynem?
Przeszkadza jednak w tym Harry, który wchodzi do pomieszczenia, a ja przypominając sobie o tym, że to niby mój chłopak, nic nie mówię, tak samo lekarz.
- Z panem Zaynem jest źle, niestety... Cóż, jest w śpiączce i pani ma naprawdę lepiej od niego.
- Że co? - próbuję wstać, jednak to naprawdę zły pomysł, dlatego zrezygnowana opadam na łóżko.
- Ja naprawdę nic nie pamiętam... tylko trochę Zayna... On jest Mulatem, prawda? - pytam mamę, a ona podekscytowana wstaje i kiwa głową. - Pamiętam, że go bardzo lubiłam i znam go od pięciu lat... A dalej nic - wzruszam ramionami. - Zaraz... Ja pamiętam co się stało! Wjechaliśmy chyba w drzewo, bo Zayn dostał motocykl i chciał mnie przewieźć... Pokłócił się z Perrie ponieważ nas... - zatykam sobie usta dłonią, a Harry do mnie podchodzi i łapie za dłoń z niesamowitą siłą. Lekarz próbuje go odciągnąć ode mnie, jednak na darmo. Krzyczę i próbuję mu się wyrwać. - Ona... Ona nas widziała!
- W szpitalu, kochanie... - próbuje mnie uspokoić tamta kobieta, jednak ją odpycham, a do moich oczu napływają łzy, kiedy czuję ból w czaszce.
- Co się stało! - piszczę, a brunet pada na kolana i głośno słychać jak szlocha.
- Miałaś wypadek... Jechałaś z Zaynem... - kobieta tłumaczy. - Harry, zawołaj lekarza!
Chłopak szybko wybiega.
- Kto to jest Zayn? - pytam zdziwiona, a kobieta wzdycha, a właściwie parska.
- Zdradzałaś z nim Harry'ego - mówi to cicho, prawdopodobnie dlatego, żeby nie usłyszał tego tamten chłopak.
- Cholera, ale ja niczego nie pamiętam... Jak przez mgłę - syczę. - Nie znam żadnego Zayna, ani Harry'ego, ale... Z Zaynem miałam wypadek, tak? - kiwa głową twierdząco. - Co z nim?
- Kochanie... Zayn... Zayn, z nim jest naprawdę ciężko - pomimo tego, że nie znam tego chłopaka, czuję ucisk na sercu. Jednak przeszkadza mi w tym lekarz, który wchodzi do pomieszczenia.
- Straciła pani pamięć...
- Tak, wiem, wiem, wszystko jak przez mgłę mam, ale dlaczego co się stało?!
- Wie pani jak się pani nazywa? - pyta mnie, a ja marszczę czoło.
- Chyba Cassie... Cassie White... Ja... Tylko pamiętam o sobie informacje, i tylko tyle...
- Cassie, to jest twoja mama - wskazuje na kobietę, a ja kiwam głową. - Ile masz lat?
- Em, 15? Nie, 14? Nie pamiętam... Chyba.
- Cassie, masz 19 lat - otwieram usta szeroko ze zdziwienia. W sumie... Zdradzałam tego, jak mu tam? Harry'ego?
- Panie doktorze, jak jest z Zaynim? - pytam, a "mama" rzuca mi smutne spojrzenie. - To znaczy z Zaynem?
Przeszkadza jednak w tym Harry, który wchodzi do pomieszczenia, a ja przypominając sobie o tym, że to niby mój chłopak, nic nie mówię, tak samo lekarz.
- Z panem Zaynem jest źle, niestety... Cóż, jest w śpiączce i pani ma naprawdę lepiej od niego.
- Że co? - próbuję wstać, jednak to naprawdę zły pomysł, dlatego zrezygnowana opadam na łóżko.
- Ja naprawdę nic nie pamiętam... tylko trochę Zayna... On jest Mulatem, prawda? - pytam mamę, a ona podekscytowana wstaje i kiwa głową. - Pamiętam, że go bardzo lubiłam i znam go od pięciu lat... A dalej nic - wzruszam ramionami. - Zaraz... Ja pamiętam co się stało! Wjechaliśmy chyba w drzewo, bo Zayn dostał motocykl i chciał mnie przewieźć... Pokłócił się z Perrie ponieważ nas... - zatykam sobie usta dłonią, a Harry do mnie podchodzi i łapie za dłoń z niesamowitą siłą. Lekarz próbuje go odciągnąć ode mnie, jednak na darmo. Krzyczę i próbuję mu się wyrwać. - Ona... Ona nas widziała!
Rozdział jest świetny <3
OdpowiedzUsuńBłagam, szybko dodaj next !
Dodaje do obserwowanych :*
PS. Zapraszam do mnie: happily-niall-horan-fanfiction.blogspot.com